Stoczniowiec Płock - Bzura Chodaków 0:3 (0:1)
Dodane przez Bodzo dnia Listopad 18 2007 18:35:00
   Ostatnia kolejka Płockiej Ligi Okręgowej kończyła się dla Portowców z Płocka meczem z Bzurą Chodaków na boisku Stoczniowca. Zawodnicy gospodarzy mieli nadzieje "odczarować" swoje boisko na którym ostatnio wygrali tak dawno że nawet najstarsi Indianie nie pamiętają dokładnej daty. Zespół gości to typowy średniak ligowy, który jednak potrafi zaskoczyć, mam tutaj na myśli wygrane derby w Sochaczewie gdzie przez pół roku zespół Bzury będzie rządził w mieście. Zespół Stoczniowca tym razem był bez tylu graczy że na ławce rezerwowych zasiadł jedynie jeden zawodnik. Dzisiejszy wyglądał następująco: (B) Marcin Flak; (O) Adam Żurek, Darek Sutkowski, Bartek Obojski, Arek Krzemiński; (P) Łukasz Łomicki, Mateusz Piotrowski, Rafał Mazurowski, Paweł Rogowski; (N) Paweł Zandrowicz, Paweł Sutkowski.


Rozszerzona zawartość newsa

Godzina 11:00 i ostatni mecz oficjalny na stadionie Stoczniowca w 2007r. zaczął się na dobre. Oba zespoły nastawiły się na ofensywną grę co owocowało pierwszymi groźnymi akcjami Portowców. Najlepsza sytuacja miała miejsce kiedy to Paweł Sutkowski znalazł się sam na sam z bramkarzem Chodakowa ir30;bramkarz gości wygrał ten pojedynek wyjmując piłkę z pod nóg naszego "El Speedo", który chciał kiwnąć goalkeepera przyjezdnych. Zespół Bzury przebudził się po tej akcji i starał się przejąć inicjatywę na boisku.

Gra w pierwszej połowie była wyrównana, jednak częściej w posiadaniu futbolówki byli goście. Po jednym z długich podań padła pierwsza bramka, w sytuacji gdzie stoper Darek Sutkowski minął się z piłką, zawodnik Bzury znalazł się sam na sam z "Flakiem" i wynik meczu zmienił się na 1-0 dla gości. Zawodnicy "żółtej łodzi podwodnej" próbowali odrobić straty tak jak to miało miejsce po szarży Bartka Obojskiego, z której wyniknął rzut wolny i następnie strzał Pawła Zandrowicza obroniony przez bramkarza gości. Drybling pomocnika Mateusza Piotrowskiego i podanie piłki do Pawła Sutkowskiego zakończyło się mocnym strzałem z 16 metrów lecz było troszkę niecelne tuż nad poprzeczką . Half-time!!!

Druga połowa to ataki z obu stron gdzie najlepszą sytuacje mieli zawodnicy Bzury gdzie z dwóch, trzech metrów do pustej bramki nie trafił jeden z atakujących gości gdyż paznokciami na róg wybił piłkę Arek Krzemiński orazr30;przeszkodził dwie sekundy wcześniej zawodnikowi gości w strzeleniu gola jego kolega z drużyny, który dobiegł również do piłki i wywiązało się nieporozumienie między nimi. Gra nabrała tempa, dużo długich podań i kilka ostrzejszych fauli to obraz drugiej połowy(nie było złośliwości, po prostu walka o piłkę, jedynie nasz Bartek raz niepotrzebnie zaatakował nogi przeciwnika). W około 25 minucie drugiej połowy padł gol na 2-0 dla gości. Strzał średnio mocny dość niegroźny gdyż obok bramkarza zza 16 metrów oddał pomocnik Bzury, który spowodował błąd bramkarza Stoczniowca, a mianowicie wybicie piłki przed siebie gdzie znalazł się napastnik Chodakowa i padła bramka ustawiająca mecz. Na 3-0 podwyższyli zawodnicy gości pod koniec meczu akcją lewym skrzydłem, dośrodkowaniem w okolice 3-4 metra i wykończeniem ładnej akcji. Koniec meczu!

Mecz toczył się w żywym tempie, dwie pierwsze stracone bramki to błędy indywidualne obrońcy i bramkarza co ustaliło wynik. Oczywiście nie stanowi to usprawiedliwienia za porażkę dla reszty drużyny, gdyż atak właściwie nie stanowił realnego zagrożenia (tym razem słaba postawa Pawła Zandrowicza) ale i również otrzymał on zero wsparcia z żadnego ze skrzydeł. Niestety brak skrzydłowych to mankament zespołu z Płocka. Wynik jest wynikiem, natomiast postawa zawodników była oceniłbym pozytywna. Bartek Obojski walczył na całego dopóki nie odnowiła mu się kontuzja kolana, obrona robiła co mogła i nie odpuszczała żadnej piłki. Adam Żurek podłączał się w ofensywne akcje i widać było że na lewej pomocy znalazłby sobie na dobre miejsce jednak trudno o zastępstwo na jego lewej stronie obrony, Arek Krzemiński grał dobrze i pewnie, jedynie trochę niepewne interwencje Darka Sutkowskiego zaskakiwały jednak nawet i jemu mogą się zdążyć słabsze mecze, po ostatnich rewelacyjnych występach. Środek pomocy wydaje mi się że tym razem zagrał lepiej niż ostatnio, dużo biegając, walcząc, z jednej strony zabrakło dobrych szybkich, celnych prostopadłych piłek do napastników, po części wynikało to z taktyki Bzury która zagęściła środek obrony i gra była głównie możliwa skrzydłami gdzie często dogrywano dobre piłki do Płockich wingerów, którzy niestety nie potrafili nic zrobić. Dwaj napastnicy byli osamotnieni, Paweł Zandrowicz tym razem zagrał słabiej, głównie przez brak wystawiania się do gry, natomiast Paweł Sutkowski starał się szarpać jednak trochę za dużo dawał się złapać na spalone oraz gdyby więcej dzielił się piłką z kolegami z pomocy było by może więcej efektu.

Jednak z postawy większości zawodników Stoczniowca można być zadowolonym, przede wszystkim chłopaki z Płocka szanują się nawzajem, po porażkach niema kłótni czy wyzwisk w niczyim adresie, zarówno chwalimy i krytykujemy się nawzajem ale kulturalnie i otwarcie, niema żadnych podziałów i to się liczy, gra dla przyjemności jak i sportowej ambicji oraz zdrowej rywalizacji. Dziękuje wszystkim chłopakom za włożenie starań, poświęcenie czasu oraz pozostawionego potu i wysiłku na boiskach w rundzie jesiennej. Dziękuje również przeciwnikom za sportową rywalizacje oraz wszystkim zawodnikom ligi życzę trochę odpoczynku oraz w dalszej kolejności przepracowanej zimy. Za tydzień chłopaki ze Stoczni ruszają w balety na pożegnanie rundy i będzie ostrooooor30;fajnie:)

 

Autor: Britt